Archiwum

sobota, 5 października 2019

O Heli foce i jej historii na fali

Stało się. Któregoś dnia moje starsze dziecko wróciło ze szkoły i zaczęło mnie nauczać o ekologii. Pomyślałam: no! nie poszły w piach moje krzyki żeby nie lali tyle wody przy myciu zębów, gasili światło, a w sklepie nie brali zrywki na jedną cytrynę.

Dzieci to podatny grunt. Uczą się od nas. Nie tylko słuchając naszych słów. Ba! Częściej wyciągają  wnioski z naszych czynów niż z tychże słów. Tak więc podpatrują wielorazowe woreczki na warzywa i owoce, butelkę z filtrem. Mniej mięska w tygodniu. Zakupy w lumpkach a nie w sieciówkach.

Dobra, do rzeczy. Kiedyś napisał do mnie Pan z wydawnictwa Znak z zapytaniem o post odnośnie tej  właśnie książki. Zgodziłam się w trzech powodów. Bo to książka a te czytamy namiętnie. Bo foki w Helu to nasz coroczny punkt obowiązkowy podczas wakacji nad morzem. Po trzecie - bo dużo w niej o ekologii właśnie. Hela to młoda foka, która przyszła na świat w fokarium. Razem z nią opuszczamy jej dotychczasowy dom, zanurzamy się w zimnej wodzie Bałtyku, jesteśmy świadkami przygód jakie foczka napotyka na swojej drodze. Czasem jest miło, poznaje nowych przyjaciół, a czasem jest miło mniej, np wtedy kiedy nasi bohaterowie odkrywają wyciek paliwa z leżącego na dnie morza wraku. Dowiadujemy się jak reklamówka zakupiona w górach na południu Polski wpływa na Bałtyk. O, albo jak się nie zachowywać kiedy na plaży znajdziemy foczkę.

Pamiętajcie, dzieci to podatny grunt. Wszystko, czego ich nauczymy teraz, za 20-30 lat odbije się na nich, jakości ich życia. Na ich dzieciach. Jeśli nie myślimy, w jakim świecie żyjemy, to pomyślmy w jakim będą żyć nasze dzieci naszych dzieci.

Książka autorstwa Renaty Kijowskiej, dziennikarki TVN. Wydana przez znak. Do kupienia m.in. tu






poniedziałek, 23 września 2019

Babie Lato

Bardzo lubię ten moment przejścia między słonecznym i upalnym sierpniem a szarym i deszczowym listopadem. Moment, kiedy sandały już schowane ale jeszcze nie rozglądam się za puchówkami dla dzieciaków. To czas, kiedy w pełni możemy cieszyć oko wciąż pięknymi (ale już chłodnymi) zachodami słońca. Po dniach, kiedy wystarczyło zarzucić szybko na siebie sukienkę (lub szorty i koszulkę), teraz dokładamy więcej warstw, mieszając faktury, kolory, wełnę z dresówką. A to cieszy me oko w równym stopniu co te zachody słońca :)

Dziś w roli głównej mój syn, który ma na sobie:
- marynarka Reserved
- czapka Vans
- dżinsy i bluza Zara
- buty jeszcze po Nince :)









środa, 24 kwietnia 2019

Chmurrra Burrra i LAS

Jeżeli czegoś w życiu można być pewnym, to tego iż każda kolejna kolekcja dziewczyn z chmurrraburrra w równym stopniu przekona do siebie swoich małych odbiorców, co poprzednia. 

Każda współpraca zaczyna się od maila. Czytając taką wiadomość można poznać, że napisał ją fajny Człowiek. A fajny Człowiek tworzy fajne rzeczy. I ta moja teoria się tu zgadza w 100 %. Dzieciaki lubią Chmurrręburrrę za wygodę, printy, miękkość tkanin (część ubranek jest z  ekobawełny - dla mnie genialne w dotyku). To ubrania, które non stop prasuję, bo non stop w użyciu. Piorę i piorę  a one się nie spierają :) a że to już trzeci sezon od kiedy współpracujemy,  to trochę czasu już u nas w użyciu :)

Jeśli martwicie się o rozmiarówkę, to wiedzcie, że Nina wysoka jest dość - nosi już 128/134 ale tu ma na sobie rozm 5-6. 

Do kolekcji ukazała się też książka „Kto odwiedził Muchomorka?" - więcej tekstu, bardzo fajna opowieść oraz trochę treści edukacyjnej















 















wtorek, 2 kwietnia 2019

Bielsko, tam gdzie Reksio, Lolek i Bolek

Jeździ ten mój mąż po świecie, czasem są to Chiny, czasem Indie, czasem Łódź. A czasem Bielsko. Z tego Bielska wrócił zachwycony! Gdyby umiał rumieniec wypuścić na lico swe to by wtedy to zrobił. Ale On nie z tych. Nie z tych też, którzy godzinami potrafią o czymś mówić, gestykulacją ubarwić opowieść swą. Bo ja to jak się zachwycam to całą sobą, trzynaście razy dziennie. Więc to już takie oklepane w naszym życiu się stało. A On dozuje. Skapuje te swoje emocje. Co zrobić, taki typ. Żyć z takim trzeba 😜

Z tego Bielska zadzwonił jeszcze tam będąc. Że pięknie, klimatycznie, uliczki z kocimi łbami, kamieniczki. dookoła góry.  Że koniecznie muszę przyjechać! Tak "koniecznie" musiałam przyjechać, że miesiąc prosiłam, żebyśmy pojechali.. a przecież od nas to niedaleko, 1.5 godziny prostą drogą. Pojechaliśmy. Zobaczcie sami jaki klimat :)





















































O Heli foce i jej historii na fali